Info
Suma podjazdów to 119777 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2014, Kwiecień1 - 0
- 2012, Listopad7 - 0
- 2012, Październik15 - 0
- 2012, Wrzesień13 - 0
- 2012, Sierpień20 - 0
- 2012, Lipiec20 - 10
- 2012, Czerwiec19 - 15
- 2012, Maj20 - 14
- 2012, Kwiecień19 - 10
- 2012, Marzec24 - 12
- 2012, Luty24 - 9
- 2012, Styczeń22 - 6
- 2011, Grudzień22 - 6
- 2011, Listopad8 - 2
- 2011, Październik16 - 6
- 2011, Wrzesień16 - 8
- 2011, Sierpień20 - 4
- 2011, Lipiec12 - 4
- 2011, Czerwiec14 - 20
- 2011, Maj18 - 52
- 2011, Kwiecień22 - 44
- 2011, Marzec26 - 53
- 2011, Luty27 - 14
- 2011, Styczeń19 - 2
- 2010, Grudzień23 - 9
- 2010, Listopad12 - 10
- 2010, Październik9 - 2
- 2010, Wrzesień7 - 1
- 2010, Sierpień6 - 0
- 2010, Lipiec16 - 3
- 2010, Czerwiec17 - 3
- 2010, Maj17 - 0
- 2010, Kwiecień8 - 0
- 2010, Marzec4 - 0
- DST 12.20km
- Czas 00:39
- VAVG 18.77km/h
- VMAX 43.00km/h
- Temperatura 26.0°C
- HRmax 173 ( 96%)
- HRavg 140 ( 77%)
- Kalorie 460kcal
- Podjazdy 235m
- Aktywność Jazda na rowerze
Pstrąg po Kowarowsku ;)
Sobota, 11 czerwca 2011 · dodano: 14.06.2011 | Komentarze 0
CAD 79, max 111
Uphil max 11%
No to żeśmy dojechali ( Moonspell - Michał, Krzysiek und Ja ) do Karpacza na kolejna edycje Powerade, z rańca,problemów z wczesnym zakwaterowaniem nie było ;), w ciągu dnia ruszyliśmy na obiadek do Kowarowa, okazało się że mają pstrągi z własnej hodowli. Podali. No wiecie jakie , takie duże świeżutkie z czosnkiem masełkiem i innymi frykasami. Bajka. Po tym obżarstwie Krzyś pojechał na przełęcz Okraj, my pognaliśmy na pierwsze kilometry trasy maratonu. Niestety jakaś nieznaną przyczyna nie jechało mi się lekko ;), a droga cały czas pod górę. Michał za to narzucił mocne tępo rozgrzewkowe, pewnie ma wielki żołądek. Pechowo zaskoczył nas deszcz także zjechaliśmy do bazy. Za to nasz kolega jadąc na przełęcz napotkał siedem ( tak ..7 ) czeskich kolarek, co stały biedne na drodze i próbowały zmienić u jednej dętkę, co to snejjjka złapała. Nasz dzielny bardzo towarzysz zaproponował pomoc, długo to jakoś szło ale trudno się dziwić bo ponoć urodziwe te Czeszki jak ..urodziwe Czeszki. W pewnym momencie jedna panna z za południowej granicy podeszła i zaproponowała koledze K - "pompeczku" , a ten młody , nie doświadczony jeszcze zawodnik ( ;) ), myślał że chodzi jej o urządzenie do napychania powietrzem dętki.. . Eh ta młodzież, tylko komputery i fast foody, nic o życiu nie wiedzą. W dodatku ten gamoń nie zaprosił panien do nas, nawet nr telefonu nie dostał. Pech.
Wiecie co to jest prawo serii ?? Bo to był pierwszy pech z lawiny pechów których doświadczyliśmy na zawodach i w drodze powrotnej. Symptom. Wskazówka od Najwyższego. A miało być tak pięknie, światła, kamery, wywiady, ja już się widziałem w Cannes.
Reszta w kolejnym odcinku..